Paneliści WIPO bezradni wobec wyłudzeń domen

Wyłudzenia domen - decyzje WIPO

Paneliści Centrum Arbitrażu i Mediacji przy Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) w Genewie, rozstrzygający spory domenowe w rozszerzeniu .com, podjęli w ostatnim czasie dość zaskakujące decyzje w kontekście wyłudzeń domen. 

Końcówka .com jest w dalszym ciągu najchętniej rejestrowanym rozszerzeniem, a co za tym idzie dostępność nazw w tej końcówce jest dość niewielka. Może okazać się, że pożądana nazwa domeny w .com jest już zajęta. Co wtedy? Pierwszym krokiem jest próba porozumienia się z aktualnym abonentem domeny w kwestii jej odsprzedaży. Jeżeli ta droga zawiedzie, a zainteresowany może udowodnić prawo do domeny np. z tytułu posiadania znaku towarowego, to można w takiej sytuacji złożyć pozew o cybersquatting do odpowiedniego sądu arbitrażowego.

Przypomnijmy, że spory dotyczące domen globalnych są zwykle rozstrzygane w ramach procesu Uniform Domain Name Resolution Policy (dalej UDRP, po polsku: „Zunifikowane zasady rozwiązywania sporów o domeny internetowe”) opracowanego przez Internetową Korporację ds. Nadanych Nazw i Numerów (ICANN).

Jak się niestety okazuje, firmy składające pozew w ramach UDRP nie zawsze działają w dobrej wierze. Jest to określane jako Reverse Domain Name Hijacking (dalej RDNH), czyli wyłudzenie domeny internetowej.

W pierwszym paragrafie zasad procesu UDRP wyłudzenie domeny określa się jako “wykorzystanie procesu UDRP w złej wierze w próbie pozbawienia pełnoprawnego abonenta jego domeny.” Zasadniczo, jest to sytuacja, gdy domniemany posiadacz znaku towarowego powołuje się na swoje rzekome prawa do tego znaku w celu przejęcia domeny, co do której faktycznie nie ma żadnych uprawnień.

Taka praktyka jest często stosowana przez duże firmy w stosunku do mniejszych podmiotów, które nie mają odpowiednich zasobów (wiedzy, czasu, pieniędzy), aby się skutecznie bronić.

Wygląda na to, że firmy coraz częściej nadużywają w ten sposób procesu UDRP i, co gorsza, uchodzi im to na sucho.

Kto był pierwszy?

Firma LYMI, Inc. działająca pod nazwą “Reformation” złożyła pozew o cybersquatting przeciwko abonentowi domeny Reformation.com. Odzieżowa marka Reformation działa pod domeną TheReformation.com. Oprócz oczywistej chęci posiadania praw do domeny Reformation.com, najwyraźniej przeszkadzał jej fakt, że strona Reformation.com zawiera treści związane z nadużyciami seksualnymi w kościele.

Nie oznacza to jednak, że można właściciela tej strony posądzić o cybersquatting. Domena Reformation.com została zarejestrowana w 1996 roku i najwidoczniej jej abonent posługiwał się tą nazwą zanim firma odzieżowa zaczęła również z niej korzystać.

Cała sytuacja wydaje się zatem ewidentną próbą wyłudzenia domeny, jednak panelista WIPO nie stwierdził RDNH.

Zamknięcie działalności a prawo do domeny

KION Material Handling GmbH to duża niemiecka firma, która przyjęła nazwę KION w 2006 roku, natomiast abonent Kion.com zarejestrował tę domenę w roku 1996.

Wygląda na to, że pod domeną funkcjonowała firma poligraficzna, która zakończyła działalność. Prawdopodobnie dlatego, że nie udało się dotrzeć do abonenta domeny, firma Kion złożyła pozew o cybersquatting…

Firma miała świadomość tego, że nie może udowodnić abonentowi cybersquattingu w zgodzie z aktualnymi zasadami UDRP, więc postanowiła być kreatywna. Firma uargumentowała, że abonent zrzekł się praw do domeny zamykając działalność i że domena została odnowiona w złej wierze.

Panelista, Nick J. Gardner, prawidłowo uznał, że domena Kion.com nie została zarejestrowana i użyta w złej wierze. Nie uznał jednak działań niemieckiej firmy za próbę wyłudzenia domeny tłumacząc, że mimo iż firma wiedziała, że jej skarga nie podchodzi w gruncie rzeczy pod procedurę UDRP, to próbowała jednak znaleźć argumenty na to, by uzasadnić swoją pozycję:

Status Pozwanego jest niecodzienny i powód przewidział trudności, które pojawiły się w tej sprawie i w odpowiedzi na nie przedstawił starannie uzasadnione argumenty. Podczas gdy panel nie przyjął tych argumentów, nie uważa za stosowne uznanie tego za próbę wyłudzenia domeny.

Kupujemy za 1,5 tys. dolarów albo składamy UDRP

Najbardziej zaskakująca jest sprawa domeny CQC.com. Firma Clasen Quality Chocolate, Inc. złożyła wniosek o UDRP w kontekście tej 3-literowej domeny, której abonentem jest dostawca usług internetowych, firma Earthlink. Earthlink stał się abonentem domeny poprzez nabycie LINC Internet Holdings, który z kolei wcześniej nabył firmę o nazwie ComQuest.

Firma Clasen Quality Chocolate skontaktowała się z aktualnym abonentem w sprawie zakupu domeny. Adwokat firmy Earthlink zweryfikował, że firma nie ma już żadnego związku z tą domeną i że rozpatrzy oferty kupna. Zaznaczył przy tym, że Earthlink nie sprzedał nigdy żadnej domeny za mniej niż 100 tys. dolarów.

Clasen zaproponował 10 tys. dolarów, ale Earthlink propozycję odrzucił. W odpowiedzi Clasen postawił ultimatum, że albo będą mogli odkupić domenę za 1,5 tys. dolarów albo złożą pozew o UDRP. Jest to bardzo oczywista próba wyłudzenia domeny. Panelista, Robert A. Badgley, nawet powiedział, że taki pozew w ogóle nie powinien był do nich wpłynąć. Niemniej jednak nie stwierdził RDNH:

Panel wstrzyma się od uznania w tym przypadku próby wyłudzenia domeny, gdyż charakter pozwu wydaje się być bardziej błędny niż złośliwy.

Oczywiście, że taki pozew nie powinien był w ogóle wpłynąć do WIPO, ale jak można uznać, że nie był złożony w złej wierze, kiedy powód postawił jasne ultimatum: albo oddajesz domenę albo pozywam Cię do sądu?

Zaostrzenie zasad w kwestii wyłudzenia domen

Przypomnijmy, że stwierdzenie przez sąd RDNH oznacza, iż skarga została wniesiona w złej wierze jako nadużycie procesu UDRP w próbie bezpodstawnego przejęcia wartościowej handlowo domeny. W powyższych przypadkach mamy ewidentnie do czynienia z taką sytuacją, a jednak WIPO nie stwierdziło w żadnym z nich próby wyłudzenia domeny. Nie to jest jednak najbardziej kontrowersyjne.

Najbardziej szokujące jest to, że nawet gdyby panelista stwierdził RDNH, to nie ma do dyspozycji żadnych narzędzi kary. Zatem decyzja o tym, czy wystąpiła próba wyłudzenia domeny nie pociąga za sobą żadnych konsekwencji. Może dlatego paneliści skupiają się głównie na tym, by ocenić czy powód ma rzeczywiście prawo do danej domeny czy nie, ale już nie na tym czy próbował tę domenę wyłudzić.

Hall of shame firm wyłudzających domeny

Jedyną realną konsekwencją uznania przez WIPO próby wyłudzenia domeny jest publiczne ogłoszenie werdyktu, co może działać zniechęcająco w przypadku dużych firm, które bardzo dbają o swoją reputację. Stworzono nawet dedykowaną stronę internetową http://www.hallofshame.com/rdnh-cases/, na której znajdziemy firmy, w przypadku których stwierdzono RDNH.

Zachęta dla innych firm

Fakt, że bezpodstawne złożenie wniosków o UDRP uszło wszystkim powyższym firmom na sucho, może mieć jeszcze jeden negatywny skutek. Może bowiem sprawić, że więcej firm pokusi się o próbę uzyskania w ten sposób praw do pożądanej domeny.

Jeśli duża firma będzie chciała przejąć cenną domenę, to nawet jeśli nie ma do niej żadnych praw, może spróbować to zrobić przez złożenie pozwu w ramach UDRP. Nic nie ryzykując, powód ma szansę na przejęcie domeny, która może być warta setki tysięcy dolarów. W najgorszym wypadku straci tylko 1,5 tys. dolarów (koszt opłaty administracyjnej), bo przecież nawet jeśli WIPO uzna, że próbowała tę domenę wyłudzić, to na dzień dzisiejszy nie pociąga to za sobą żadnych konsekwencji…

 

Źródła:
www.domainnamewire.com/2017/02/28/wipo-panelist-lets-clothing-company-off-easy/
www.domainnamewire.com/2017/03/01/another-wipo-panelist-lets-complainant-off-easy/
www.domainnamewire.com/2017/03/03/wow-wipo-panelist-lets-misconceived-complainant-off-hook/
www.blog.uniteddomains.com/what-is-reverse-domain-name-hijacking-99ec6b3fab26#

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij