GP: Piraci będą dalej zarabiać na cudzych domenach

Na rozpoczynającym się jutro posiedzeniu Sejmu posłowie będą głosowali nad nowelizacją ustawy o własności przemysłowej. Nie przewiduje ona ochrony renomowanych znaków towarowych rejestrowanych jako domeny internetowe. Nadal więc nie będą one chronione.

Zarejestrowanie nazwy cudzej firmy lub renomowanego znaku towarowego jako domeny internetowej jest coraz powszechniejszym sposobem na zarobienie dużych pieniędzy przez nieuczciwych internautów i przedsiębiorców, którzy chcą podbić rynek kosztem swoich konkurentów. (Gazeta Prawna)

Proceder trudno wykryć

– Piraci rejestrują domeny zawierające powszechnie znaną nazwę lub bardzo do niej zbliżoną, a następnie przenoszą prawo do domeny po dużo wyższej cenie. Przekracza ona nawet kilkasetkrotnie koszty rejestracji lub utrzymania domen – mówi Krzysztof Czub, rzecznik patentowy w Kancelarii Prawa Własności Przemysłowej i Prawa Autorskiego Czub & Czub.

Przy procesie rejestracji domeny nie da się sprawdzić, czy internauta robi to tylko po to, by później odsprzedać ją z zyskiem. Nie wiadomo też, czy zarejestrowana nazwa jest chroniona jako cudzy znak towarowy.

– Rejestracja odbywa się automatycznie, więc jest to możliwe dopiero po sprawdzeniu, w jaki sposób domena jest użytkowana – wyjaśnia Andrzej Bartosiewicz, kierownik działu domen internetowych NASK.

Domeny zawierające w nazwie renomowany znak towarowy są najczęściej sprzedawane na aukcjach internetowych.

– Oczywiście docierają do nas sygnały o cybersquattingu. Niestety jedyne co możemy w takiej sytuacji zrobić to zarchiwizować aukcje na wypadek, gdyby informacje te potrzebne były w sprawach sądowych – wyjaśnia Patryk Tryzubiak z Zespołu Allegro.pl

Jak podkreśla Krzysztof Czub, takie domeny można odsprzedawać czy wykorzystywać w celach zarobkowych i osiągać wpływy, które jeśli chodzi o praktykę światową, sięgają kilku milionów dolarów.

Kto pierwszy, ten lepszy

Jedynym sposobem na to, żeby uchronić się od kradzieży domeny, jest jej rejestracja. Ustawa o własności przemysłowej zabrania jedynie naruszania prawa ochronnego na znak towarowy poprzez używanie w obrocie gospodarczym znaku identycznego lub podobnego do już zarejestrowanego. Nie mówi nic na temat oznaczeń internetowych, dlatego ich udowodnienie i dochodzenie roszczeń bywa niekiedy bardzo kłopotliwe.

– Ustawa powinna być bardziej precyzyjna. Jej niedociągnięcia uzupełniają obecnie regulaminy serwisów internetowych rejestrujących domeny – mówi Piotr Wasilewski z Instytutu Prawa Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Aby zarejestrować daną domenę, nie trzeba mieć zatem żadnego prawa do nazwy firmy przedsiębiorstwa. Wystarczy, aby dana domena nie była wcześniej zarejestrowana.

Jak odzyskać skradziony adres

Rozstrzyganiem sporów dotyczących rejestracji domen internetowych zajmuje się Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych działający przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji (PIIT).

– Sprawy mogą być rozpoznawane w postępowaniu mediacyjnym, które ma na celu zawarcie przez strony ugody, lub w trybie arbitrażowym. W drugim przypadku strony wspólnie wybierają arbitra z listy arbitrów, któremu biuro sądu przekazuje akta sprawy do rozstrzygnięcia – wyjaśnia Aleksander Skrzypiński, radca prawny z Kancelarii Prawniczej Seneka.

– Postępowanie arbitrażowe kończy się wydaniem wyroku, który rozstrzyga, której stronie przysługują uprawnienia do domeny – dodaje z kolei Ireneusz Matusiak, przewodniczący Podkomisji ds. Domen Internetowych PIIT.

Mimo że z roku na rok przed sądem polubownym toczy się coraz więcej postępowań, to i tak przedsiębiorcy w dalszym ciągu niechętnie korzystają z tej możliwości dochodzenia swoich praw.

Od 2003 roku do marca tego roku sąd polubowny rozpoznał zaledwie 263 sprawy.

Gdzie po odszkodowanie

W razie, gdy przedsiębiorca doznał szkody na skutek używania domeny zawierającej jego znak towarowy, powinien od razu udać się do sądu cywilnego. Sądy polubowne nie mogą bowiem decydować o ewentualnej rekompensacie.

– Podstawą roszczenia przeciwko osobie nielegalnie korzystającej z domeny może być naruszenie przepisów prawa własności przemysłowej albo ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Można nawet poszukiwać takiej ochrony w przepisach kodeksu cywilnego dotyczących ingerowania w prawo do firmy czy w dobra osobiste – tłumaczy dr Marek Bukowski, wspólnik kancelarii Bukowski i Wspólnicy z Krakowa.

Podkreśla również, że przedsiębiorcy powinni liczyć się zawsze z kłopotami przy wykazaniu szkody, jaką ponieśli z racji posługiwania się znakiem towarowym przy nielegalnym użyciu domeny.

SZERSZA PERSPEKTYWA

W USA cyberkradzieże zostały ograniczone specjalną ustawą Anticybersquatting Consumer Protection Act (ACPA) z 29 listopada 1999 r. Chroni ona przed bezprawną rejestracją i używaniem nazw domenowych zawierających oznaczenia zbliżone do znaków towarowych. Na mocy ustawy domena, której nazwa odpowiada już zarejestrowanym znakom handlowym innych firm i instytucji, może być przekazana prawowitemu właścicielowi znaku handlowego. Ustawa zabrania także rejestrowania domen, których nazwy odpowiadają nazwiskom żyjących osób indywidualnych będących osobami publicznymi. Za bezprawną rejestrację domeny przewidziana jest tam grzywna w wysokości do 100 tys. dol.

Adam Makosz
adam.makosz@infor.pl

Internet to bez wątpienia sprzedawca, jakiego świat nie widział. Ale ten bezkresny i beztroski rynek staje się niestety coraz bardziej niebezpieczny. Liczba oszustw on-line wzrosła w ostatnim roku o 55 proc. Cyberprzestępcy stają się coraz bardziej pomysłowi i coraz bardziej bezczelni. Dziś zwracamy uwagę na zjawisko masowych kradzieży popularnych adresów internetowych. Bez wątpienia organizacje zarządzające przydzielaniem domen powinny ogłosić stan podwyższonej gotowości. Ten alert jest konieczny, gdyż nasze prawo unika niestety słowa internet jak diabeł święconej wody. Na przykład ustawa o ochronie własności przemysłowej na temat oznaczeń internetowych po prostu milczy. Serwisy rejestrujące domeny starają się wypełniać luki w prawie własnymi regulaminami. Regulaminy nie zastąpią niestety ustawy.

Andrzej Jankowski
andrzej.jankowski@infor.pl

Źródło: Gazeta Prawna
Data publikacji: 2007-05-22

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij

2 myśli nt. „GP: Piraci będą dalej zarabiać na cudzych domenach

  1. Jacek

    Nazywanie złodziejami osób zarabiających na domenach przypomina mi czasy socjalizmu gdy osoby przedsiębiorcze nazywano spekulantami.
    Gdy ktoś przewidzi hossę/koniunkturę i zarobi na inwestowaniu w nieruchomości, surowce naturalne, dzieła sztuki, walutę, akcje czy opcje, nazywa się go wizjonerskim inwestorem.
    Lecz gdy ktoś inwestuje w zasoby internetowe, które mają wiele wspólnego z powyższymi walorami, to jest to złodziej ?
    Przecież są miliony jeśli nie miliardy kombinacji przy tworzeniu domeny.
    Można zamiast wymarzonej domeny utworzyć inną ( np. tp – tpsa lub play – playmobile ) i ma się również bardzo dobry adres.
    Jeżeli ktoś chce koniecznie tylko daną domenę to znaczy, że musi być ona faktycznie wyjątkowa.
    A to co wyjątkowe szybko znika z rynku pierwotnego i przenosi się na wtórny.
    Ma wtedy prawo kosztować więcej. Domeny także.
    Komu należałaby się domena *pl, której używa wiele przedsiębiorstw na świecie w różnych branżach , np. Ocean, Global czy Eagle ?

    Określenie cyberkradzież powinno się używać wtedy gdy na bazie domeny buduje się stronę w branży kojarzonej ze znaną marką, wykorzystując przy tej okazji podobne znaki i szatę graficzną.
    Lub gdy ktoś włamuje się na serwer i zmienia abonenta oraz ustawienia dns.
    Ale zarejestrowanie jej i opłacanie w nadzieji, że być może kiedyś uda się uzyskać jakiś zysk jest wg mnie zdecydowanie inwestycją a nie cyberkradzieżą.
    Zwłaszcza, że duża firma mogła zarejestrować domeny we wszystkich najważniejszych rozszerzeniach i wnosić drobne dla nich opłaty roczne znacznie wcześniej niż ktoś inny je zarejestrował na swoim koncie.
    Drobny inwestor musi ponieść nakłady na opłacenie domen przy czym nie ma żadnej gwarancji, że cokolwiek sprzeda.
    Lub, że sprzeda wszystkie domeny, w które zainwestował.
    Ponadto wymaga się i pobiera od niego wnoszenia corocznych opłat.
    Ponosi więc koszty legalnie prowadzonej działalności i musi się liczyć z ryzykiem inwestycyjnym, które wpływa na zwiększenie marży.
    Na cenę ma wpływ także prawo popytu i podaży.
    Utrzymywanie domeny przez dłuższy czas pomaga za to nowemu właścicielowi łatwiej ją wypozycjonować.
    Ktoś tu chyba troszkę przesadził z tym złodziejstwem.
    Pozdrawiam
    Jacek

Możliwość komentowania jest wyłączona.