Dlaczego media społecznościowe nie zastąpią domen?

Na początku prowadzenia biznesu właściciele mniejszych firm lub marek osobistych często zastanawiają się, czy inwestować we własną domenę i stronę internetową. W przekonaniu niektórych, do prezentacji marki i produktów wystarczą profile w mediach społecznościowych. Platforma, na której skupiają uwagę, zależy od branży – restauracje, twórcy produktów hand-made, modelki promują się na Instagramie i Facebooku, a młodzi politycy i liderzy opinii wybierają Twittera.

Z perspektywy przedsiębiorcy, platformy społecznościowe mają wiele zalet: 

  • łatwo dzięki nim dotrzeć do klientów, ponieważ konta ma w nich miliardy osób,
  • użytkownicy korzystają z mediów społecznościowych codziennie i są do nich przyzwyczajeni, 
  • administracja profilami firmowymi jest łatwa i można ją połączyć z zarządzaniem reklamami.

Czy jednak opieranie się wyłącznie na mediach społecznościowych przy budowaniu marki jest rozsądne? Odpowiadając krótko: nie.

Poniżej znajdziesz argumenty, które powinny przekonać Cię, że warto zainwestować w domenę i własną stronę internetową, nawet jeśli chcesz komunikować się z klientami głównie przez platformy społecznościowe. 

Zastanów się, kto jest właścicielem Twojego konta 

Konto na Facebooku nie należy do Ciebie, tylko do Facebooka. Podobnie jest z Twitterem, Instagramem i każdą inną platformą społecznościową. Każda z tych firm może w dowolnym momencie zablokować lub usunąć Twój profil. Wystarczy, że pracownicy platformy uznają, że łamiesz regulamin. O prawdziwości tego stwierdzenia boleśnie przekonał się np. twórca Brand24, Michał Sadowski, któremu zablokowano prywatne i firmowe konta na Facebooku i Instagramie, właśnie ze względu na podejrzenie złamania regulaminu. Był to dla firmy kryzys wizerunkowy, który nie stał się biznesowym tylko dlatego, że marka ma stronę na własnej domenie i tam prowadzi komunikację z klientami. 

Czy masz świadomość, że oddajesz platformom prawa do dowolnego rozporządzania treściami i zdjęciami umieszczonymi na Twoim profilu? Nie wierzysz? Zajrzyj do warunków korzystania z usług, np. Facebooka. Możesz oczywiście oznakować zdjęcia lub inne materiały, jednak jeśli jakiś użytkownik będzie chciał je zmodyfikować i udostępniać dalej – ma do tego prawo. 

Skoro platformy mogą dowolnie dysponować wszystkimi materiałami, pokazują użytkownikom te najciekawsze, żeby zatrzymać ich jak najdłużej i wyświetlać więcej reklam. Oznacza to, że to nie Ty, lecz Facebook, Instagram lub Twitter czerpią zyski z pracy, którą włożyłeś w przygotowanie dobrych i interesujących materiałów. 

A co z treściami na platformach, które odeszły już w zapomnienie (np. Myspace)? Nawet jeśli strony istnieją dalej, ich zawartość wydaje się bezpowrotnie stracona. Czy nie lepiej tworzyć wartościowe treści we własnych źródłach i nie być uzależnionym od mody na dane medium?

Social media powinny wspomagać komunikację, którą prowadzisz z klientami na stronie, a nie ją zastępować. Podstawową, ważną informację umieść na witrynie firmowej, a na Facebooku, Twitterze czy Instagramie opublikuj zapowiedź albo podsumowanie i linkuj do własnych źródeł. 

Jak wygląda kwestia własności w przypadku domeny i strony internetowej? 

Nazwy domeny nie możesz kupić na własność, ale “dzierżawisz” ją od określonego rejestru (np. rejestrem domeny .pl jest NASK). Stajesz się jej abonentem, z czym wiążą się zarówno prawa, jak i obowiązki. Rejestr jest faktycznym operatorem domeny, jednak na określony czas daje abonentowi możliwość wyłącznego korzystania z wybranej nazwy w tej domenie. Warunkiem jest opłacanie abonamentu oraz przestrzeganie regulaminu i przepisów prawa. 

Okres “dzierżawy” zależy od zasad, które przyjął rejestr, ale zazwyczaj wynosi od roku do 10 lat. Możesz zarejestrować domenę od razu na dekadę i potem przedłużać jej ważność o kolejne lata lub rozliczać się w krótszych okresach. 

Strona internetowa, choć wyświetlana jest pod określoną domeną, jest od niej niezależna. Pliki witryny umieszczone są na serwerze, którego utrzymanie jest zazwyczaj płatne. Bez względu na to, czy stworzysz stronę samodzielnie, czy zlecisz budowę zewnętrznej firmie, witryna należy do Ciebie. Zwróć jednak uwagę na regularne opłacanie serwera/hostingu, gdzie jest utrzymywana. Bez tej usługi strona nie pojawi się w sieci.  

Kontroluj wygląd, użyteczność i towarzystwo

Konta w mediach społecznościowych wyglądają tak samo, nawet jeśli w zdjęciu masz swoje logo, a na okładce piękną grafikę. Dopóki klient nie obejrzy dokładnie Twojego profilu, nie zauważy, że jest on dopracowany i ciekawy. 

Miejscem, gdzie możesz odróżnić się od konkurencji, jest własna strona internetowa. Tworząc witrynę masz wpływ na jej wygląd oraz funkcjonalności. Masz również kontrolę nad treściami i tym, jak są rozmieszczone. Ten fakt odsłania kolejną słabość mediów społecznościowych.

Wyobraź sobie następującą sytuację: wyrabiasz ekologiczne, wegańskie kosmetyki. Twoimi klientami są w dużej mierze weganie dbający o środowisko. Jeden z Twoich klientów jest aktywistą i planuje akcję protestacyjną. Niedawno oglądał strony rzeźni i przesłał też linki znajomym, żeby wspólnie zorganizować pikietę pod zakładem. Po jakimś czasie zagląda na Facebooka i pod Twoim postem o najnowszej linii kosmetyków trafia na reklamę pracy w ubojni z dużym zdjęciem zabitego zwierzęcia. Ta sama reklama pojawia się także jego znajomym. Czy myślisz, że zapamiętają informację o nowym kremie? 

Klient najprawdopodobniej ma świadomość, że pojawienie się reklamy ma związek z tym, że odwiedzał stronę rzeźni, jednak przy decyzjach zakupowych kluczowe są emocje, a w tej sytuacji działają one na Twoją niekorzyść. 

Przykład z ubojnią jest oczywiście dość drastyczny, jednak nietrudno wyobrazić sobie sytuację, gdy obok Twojego posta z zapowiedzią nowego produktu pojawia się reklama konkurencji. Takiego “towarzystwa” również wolałbyś uniknąć.  

Publikując zdjęcia lub grafiki na różnych platformach, zauważyłeś zapewne, że co jakiś czas zmieniają się ich optymalne wymiary. Polegając wyłącznie na mediach społecznościowych musisz dopilnować każdego detalu i na bieżąco śledzić, czy parametry grafik nie uległy zmianie. Problemem mogą być także modyfikacje w szacie graficznej platformy. Dotykają one w szczególności marek, które wykorzystują layout portalu jako element profilu. W ich przypadku każda zmiana wyglądu platformy będzie oznaczała dodatkową pracę nad dostosowaniem konta do wprowadzonych nowości.

Co media społecznościowe chronią, a co ujawniają?

Przedsiębiorcom zależy na tym, by znać adres e-mail potencjalnego klienta, ale pilnie strzec strategii marketingowej czy biznesowej. Tymczasem w mediach społecznościowych ukrywane i ujawniane elementy przedstawiają się dokładnie odwrotnie. Nie masz dostępu do telefonów i adresów e-mail fanów marki. Na dodatek, konkurencja może zaprojektować reklamę, która będzie skierowana do osób podobnych do użytkowników, którzy lubią Twój profil. Oznacza to, że inne firmy mogą korzystać z owoców Twojej pracy i dobrych pomysłów, które przyciągnęły fanów. 

Brak udostępniania wrażliwych danych użytkowników jest zrozumiały – portalom zależy na ich ochronie. Czy jednak platformy społecznościowe są w stanie właściwie chronić informacje o odbiorcach? Skandal z Cambridge Analytica, związany z przekazaniem danych ok. 50 milionów użytkowników Facebooka, żeby wpływać na decyzje wyborcze w USA, pokazuje, że jednak nie. 

Na własnej stronie samodzielnie dbasz o bezpieczeństwo danych klientów. Jest to duża odpowiedzialność, jednak dzięki temu możesz zbierać takie informacje o użytkownikach, na jakich Ci zależy (oczywiście stosując zasady RODO). Pozyskując np. informację o dacie urodzenia klienta, możesz wysyłać mu życzenia urodzinowe z upominkiem w postaci kodu rabatowego lub jakimś drobiazgiem. Budowanie własnej bazy mailingowej pozwoli Ci na utrzymywanie znacznie lepszych relacji z klientami i personalizowanie oferty. 

Tworząc własny serwis chronisz też podstawy swojej firmy: strategię biznesową i marketingową. Konkurencja może co prawda sprawdzić, jakie produkty czy rozwiązania proponujesz na stronie, jednak sposoby pozyskiwania klientów i bezpośredniej komunikacji z nimi pozostaną tajemnicą. 

Czemu media społecznościowe nie zastąpią domen?

Jeśli nie przeszkadza Ci, że nie jesteś właścicielem profilu firmowego; że może on zostać zablokowany lub usunięty bez ostrzeżenia; że nie masz wpływu na to, jak wygląda konto i w jakich okolicznościach pojawiają się posty, możesz śmiało komunikować się z odbiorcami tylko przez media społecznościowe. Jeśli jednak szanujesz klientów oraz swoją pracę i chcesz kontrolować narrację marki, powinieneś zainwestować we własną domenę i stronę internetową. Platform społecznościowych używaj natomiast jako dodatkowego źródła promocji i kontaktu. 

Mając witrynę na własnej domenie unikasz problemów, które wiążą się z prowadzeniem profilu firmowego w mediach społecznościowych. Masz pełną kontrolę nad przekazem marki, treściami, reklamami, wyglądem strony i danymi klientów. Obecność firmy w sieci zależy tylko od Ciebie: od tego, jak zabezpieczysz witrynę, czy umieszczone treści są legalne i czy regularnie opłacasz przedłużanie ważności domeny. Stworzenie strony na własnej domenie jest de facto kontrolowaniem przyszłości firmy. Czy nie na tym zależy w szczególności początkującemu przedsiębiorcy?  

Chcesz zaistnieć w sieci poza mediami społecznościowymi?

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij

Wypełnij formularz, aby otrzymać Domenowy Niezbędnik

* Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie Ci informacji o nowościach, promocjach, produktach i usługach firmy Domeny.tv. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności.

2 myśli nt. „Dlaczego media społecznościowe nie zastąpią domen?

  1. Olaf

    Ciekawy wpis, sam się zastanawiałem dlaczego tak się dzieje, a uważam że powinni zainwestować właśnie w swoją stronę, by zaistnieć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *