Domeny .asia – otwarte dla wszystkich

.asiaRuszyła kolejna gorączka domenowa, tysiące ludzi wyruszyło tym razem do Azji w poszukiwaniu nowych, dobrych domen. Za nami już okres, w którym można było rejestrować domeny .asia o nazwie zgodnej z nazwami geograficznymi, znakami towarowymi i innymi prawami pierwszeństwa. Obecnie wszystkie nazwy nie zarejestrowane wcześniej są dostępne.

Zapisy ruszyły 20 lutego i tylko tego dnia przyjęto zapisy na 266 663 domeny. Poruszenie tym faktem widać wśród wielu inwestorów domenowych również w naszym kraju. Wobec pojawiających się pytań na ten temat oraz w celu zaspokojenia również własnej ciekawości, serwis Domeny.tv przygotował krótki poradnik dla importerów domen z Azji. Zapraszamy do lektury.

Fakty o .asia

Faktem jest również wymóg posiadania rezydencji w jednym z krajów upoważnionych. Lista krajów zawiera wszystkie państwa na kontynencie azjatyckim. Działa to tak samo jak w przypadku domen .eu, których legalnymi właścicielami mogą być wyłącznie osoby i podmioty z adresem siedziby/zamieszkania na terenie Unii Europejskiej. Polak, który zamieszkuje w Polsce, nie może być więc legalnie właścicielem domeny .asia! Może natomiast dokonać rejestracji przez upoważnionego pośrednika, którym może być znajomy z Rosji, firma współpracująca w Chinach lub też rejestrator domen, który świadczy odpowiednią usługę trustee. Jeśli korzystamy z takiej usługi trustee, koniecznie należy przeczytać zasady na jakich jest ona świadczona – ile kosztuje dodatkowo, jakie mamy prawa do administracji domeną, czy możemy wystawić ją na sprzedaż i czy trustee zapewni nam odpowiedni obieg korespondencji i niezbędną pomoc prawną w przypadku sporów. Mogą to być usługi dość drogie.

Mity o .asia

Największym mitem jaki krąży po Internecie w związku z tymi domenami, jest taki że można za kilka euro zarejestrować najlepsze domeny. Rejestratorzy, który prześcigują się w tego typu promocjach, nie do końca wspominają o tym, że najlepsze domeny trafią na aukcję i mogą tam osiągnąć ceny dużo większe niż początkowe kilka euro. Najważniejsze jest aby zdobyć jak najwięcej zapisów, szczególnie jeśli okaże się, że początkowe opłaty pobrane przez rejestratora nie podlegają zwrotowi.

Dopiero od 26 marca br. wszystkie zgłaszane rejestracje domen .asia będą przetwarzane na bieżąco na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy”. W okresie landrush, który obecnie trwa, nie ma znaczenia kolejność zgłoszeń. Domena zostanie przyznana aplikującemu o nią wyłącznie jeżeli będzie on jedyną osobą składającą wniosek o rejestrację danej nazwy. Jeśli tych osób będą dwie lub więcej – będzie licytacja.

Lepiej grzecznie stać w kolejce czy się licytować?

Najważniejszą różnicą pomiędzy .eu oraz .asia jest sposób przyznawania nazw bez praw pierwszeństwa do nich. Domeny .eu były przyznawane na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy”, domeny .asia będą przyznawane na zasadzie „kto da więcej”. Żaden z tych sposobów nie jest idealny. Dobre domeny .eu zostały przejęte przez rejestratorów, którzy dysponowali kilkudziesięcioma akredytacjami-klonami i jako pierwsi wysłali zapytania 7 kwietnia 2006 r. Sytuacja neutralna dla rejestru, wszystko odbyło się zgodnie z prawem, umywamy ręce. Dobre domeny .asia trafią do klientów z grubym portfelem. Sytuacja wręcz wymarzona dla rejestru domen .asia, teoretycznie każdy ma równą szansę na domenę a rejestr zainkasuje w jeden dzień zawrotną sumę pieniędzy jako przychody z aukcji. Trudno wymyślić lepszy biznes. Uruchamiany nową końcówkę, robimy trochę marketingu, sprzedajemy nazwy zastrzeżone, resztę wystawiamy na aukcję bo przecież każdy chce mieć adres w nowym rozszerzeniu, nawet jeśli go ma już w 20 innych bardziej popularnych. Za zarobione pieniądze kupujemy własne państwo i tworzymy kolejne rozszerzenie 🙂

Europa i Azja konta pozostałe kontynenty

Sukces domen .asia z pewnością skłoni kraje z pozostałych kontynentów do uruchamiania domen .africa, .america, czy też może .oceania. Możliwość łatwych i dużych zysków z każdej nowo tworzonej końcówki domenowej skłania cały czas nowe organizacje do aplikowania o możliwość zarządzania nowym TLD do ICANN. Zgodnie z obecną polityką ICANN, większość nowych egzotycznych rozszerzeń nigdy nie powstanie, jednak po uruchomieniu .eu widać że pozostałe kontynenty nie będą gorsze i swoje rozszerzenia po kolei dostaną.

Czy takie domeny będą rzeczywiście wykorzystywane? Czy firmy i osoby prywatne licytujące domeny za prawdopodobnie ogromne kwoty, będą rzeczywiście je wykorzystywać do prowadzenia rzeczywistego biznesu i jako jego promocję? Czy większość rejestracji zostanie dokonana wyłącznie z powodu konieczności posiadania danej nazwy z dużą renomą w kolejnej końcówce domenowej lub też wyłącznie w celu dalszej odsprzedaży za dużo większe kwoty gdy wartość rynku wzrośnie.

Patrząc na rynek domen .eu, który po 2 latach od wprowadzenia, stał się dużym śmietnikiem adresów, które w większości nie są wykorzystywane do promowania europejskiej tożsamości a jedynie jako przekierowania na inne domeny lub wysypisko reklam, z domenami .asia może wyglądać to podobnie. Jedyna nadzieja w tym, że jeśli ktoś wyda kilkadziesiąt tysięcy dolarów na domenę to zainwestuje kolejnych kilka żeby uruchomić pod nią działający serwis internetowy a nie tylko żeby wystawić stronę parkingową z reklamami.

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij

Wypełnij formularz, aby otrzymać Domenowy Niezbędnik

* Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie Ci informacji o nowościach, promocjach, produktach i usługach firmy Domeny.tv. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *