Jak wygląda spór przed sądem domenowym?

Jak wygląda spór przed sądem domenowym

W branży e-commerce firmy wszelkie działania marketingowe kierują właśnie na stronę internetową. Siłą rzeczy, po jakimś, czasie domena stojąca za nią nabiera dużej wartości. To może być bodźcem dla nieuczciwej konkurencji, która zarejestruje bardzo podobne domeny na siebie. Wszystko po to, aby uszczknąć coś z Twojego ruchu. Czy w takim przypadku można sporną domenę przejąć siłą? Jak wygląda postępowanie przed Sądem Polubownym ds. Domen Internetowych przy PIIT czyli Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji?

Ile może być warta domena internetowa?

Odpowiedź na to pytanie zależy tak naprawdę od firmy, która pod daną domeną chce działać. To właśnie renoma marki jest najczęściej w tym przypadku wyznacznikiem wartości. Historia pokazuje, że duże podmioty są w stanie zapłacić wiele za domeny zawierające w adresie ich nazwy. WhitePress był w stanie zapłacić za to 200 tys. zł, a Brand24 100 tys. zł.
Oczywiście informacja o takich transakcjach rozpala wyobraźnię, ale handel domenami może być ryzykownym biznesem. O ile weszliśmy w posiadanie domeny zanim duża firma rozwinęła skrzydła, to kontrowersji tutaj zazwyczaj nie będzie. Gorzej jeżeli zauważyliśmy, że jakaś marka nie jest abonentem atrakcyjnej domeny narodowej. Rejestrując ją na siebie i składając takiej firmie ofertę jej odsprzedaży możemy być oskarżeni o piractwo domenowe.
Zwykle transakcje na wysokie kwoty dochodzą do skutku jedynie wtedy, kiedy dany podmiot nie ma możliwości przejęcia domeny siłowo. W innym przypadku dużo tańszym rozwiązaniem jest spór przed odpowiednim sądem domenowym.

Zobacz również:

Jaki sąd domenowy może rozpatrywać spór?

Dlaczego rozszerzenie domeny, czyli jej końcówka, jest tak ważne? Zależy od niej to, jaki organ będzie rozpatrywać dany spór. Podmiot z Polski najczęściej ma do wyboru:

  • Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych przy PIIT – rozpatruje spory o domeny z końcówką .pl (najczęściej wybierany przez przedsiębiorców);
  • Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej;
  • Czech Arbitration Court – sąd arbitrażowy z siedzibą w Pradze, zajmuje się sprawami domen z końcówką .eu.;
  • Centrum Arbitrażu i Mediacji przy WIPO w Genewie – tu zgłaszają się osoby chcące przejąć domeny z końcówkami, m.in.: com, .net czy .org.

W przypadku czeskiego oraz szwajcarskiego podmiotu możesz od razu uzyskać wyrok, na podstawie którego nastąpi cesja domeny na Ciebie. Aby zwiększyć swoje szanse na wygraną, przedsiębiorcy bardzo często zastrzegają nazwy domen w Urzędzie Patentowym. To automatycznie nie musi gwarantować sukcesu, o czym pisałem tutaj:

A jak działa nasz rodzimy Sąd Domenowy przy PIIT? Wydany przez arbitra wyrok, o ile jest korzystny dla powoda, sprawia, że rejestrator domeny, czyli NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa), wypowiada jednostronnie umowę abonentowi. NASK równocześnie umożliwia powodowi zawarcie umowy abonenckiej. https://www.dns.pl/spory_o_domene/instrukcja_postepowania_po_wyroku.

Jaki sąd wybrać w walce o domenę z końcówką .pl?

Jako rzecznik patentowy często powtarzam, że nie chodzi o to, aby wygrywać spory, ale aby w ogóle do nich nie dopuszczać. Z tego powodu zawsze próbuję w pierwszej kolejności doprowadzić do ugody. Takie negocjacje mogą ciągnąć się nawet miesiącami, ale o ile doprowadzą do cesji domeny, to osiągniemy swój cel.
Jeżeli jednak na kompromis nie ma większych szans, a klient jest zdeterminowany aby daną domenę przejąć, to wchodzimy na drogę sporną. Do dyspozycji mamy dwie ścieżki. Pierwsza prowadzi przez wybrany sąd powszechny ds. własności intelektualnej, a druga przez jeden z sądów polubownych. Graficznie można to przedstawić tak:

spor-domenowy-przed-sadem-domenowym
Rysunek 1 Spór domenowy przed sądem domenowym.

Dlaczego większość decyduje się na Sąd Domenowy przy PIIT?

Zróbmy małe porównanie do rynku lekarskiego. Im większa specjalizacja lekarza, tym wyższy poziom świadczonych przez niego usług. Spory o domeny internetowe opierają się o szeroko pojęte prawo własności intelektualnej. Jest to tematyka na tyle skomplikowana, że nasz ustawodawca w 2020 roku powołał do życia wyspecjalizowane sądy do spraw własności intelektualnej.

W tym kontekście Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych przy PIIT ma prawie 30 letnie doświadczenie. O ile jest taka możliwość, warto wybrać tę ścieżkę z kilku następujących powodów:

  1. Natychmiastowa blokada możliwości cesji domeny w momencie zapisu na ten sąd. Naruszyciel nie będzie mógł jej zbyć aż do końca postępowania.
  2. Nie tracisz czasu na dojazdy do sądu. Tu całe postępowanie ma charakter korespondencyjny. Jedynie w naprawdę wyjątkowych przypadkach konieczne może okazać się osobiste stawiennictwo w sądzie.
  3. Szybkość. Sąd Domenowy stara się wydać wyrok w ciągu 40 dni od wyznaczenia arbitra. W praktyce od zainicjowania sporu do wydania wyroku czeka się około 2 – 3 miesiące. To wielokrotnie szybciej niż w zwykłym sądzie powszechnym.
  4. Postępowanie jest ograniczone do jednej instancji. Oznacza to, że nie ma możliwości merytorycznego odwołania się od wyroku, jak ma to miejsce przed sądami powszechnymi.
  5. Arbitrzy, którzy orzekają w tych sporach mają dużą wiedzę i doświadczenie w tej dziedzinie prawa. To zdecydowanie minimalizuje ryzyko ewentualnego błędu.
  6. Sąd ten zdołał już dorobić się własnej bogatej linii orzeczniczej, jeżeli chodzi o spory domenowe. Działa od 2003 roku i wydał już ponad 1000 orzeczeń. Wiele z nich zostało opublikowanych, dlatego możesz się z nimi zapoznać.

Inicjując spór domenowy musisz udowodnić, że poprzez rejestrację i używanie domeny, konkurent naruszył Twoje prawa. Warto na tym etapie przynajmniej skonsultować swoją sprawę z rzecznikiem patentowym. Chodzi o to, że panuje wiele groźnych mitów w tym zakresie. Możesz być przekonany o swojej racji, ale niedostatecznie coś udowodnisz bądź wskażesz złą podstawę prawną i przegrasz spór. O kilku takich błędnych przeświadczeniach opowiadam w poniższym nagraniu.

Jak wygląda procedura przed Sądem Domenowym przy PIIT?

Sama rejestracja domeny internetowej nie daje jeszcze żadnych praw do marki. Te możesz wywodzić z pierwszeństwa używania swojej nazwy komercyjnie albo z tytułu zarejestrowanego znaku towarowego. Są również inne podstawy prawne, na które możesz się w takim sporze powoływać. Więcej powiem o nich w dalszej części artykułu. Tak czy inaczej, zanim wejdziesz w spór musisz ustalić jakie są szanse na wygraną. Jeżeli duże, to wejście w spór jest uzasadnione.
Jak w praktyce wygląda postępowanie przed Sądem Domenowym przy PIIT?

  1. Sprawdzasz, kto jest abonentem spornej domeny. To niezbędne, ponieważ taki podmiot będziesz pozywał. Możesz to za darmo zweryfikować przez narzędzie WHOIS. O ile abonentem jest przedsiębiorca, to te dane się tam pojawią. Rejestrator je jednak ukryje, jeżeli domena została zarejestrowana na osobę fizyczną. Są jednak sposoby, aby do nich dotrzeć.
  2. Podpisujesz zapis na sąd polubowny. Opłata sądowa za taki zapis to 500 zł netto.
  3. Analogiczny zapis otrzyma do podpisu również abonent domeny.
  4. Składasz pozew o ustalenie, że rejestracja i korzystanie z domeny przez abonenta narusza Twoje prawa. Koszt takiego pozwu to 3000 zł netto.
  5. Wybierasz arbitra z dostępnej listy.
  6. Etap kluczowy, czyli pisemne uzasadnienie swojego stanowiska oraz dowody. Przeciwnik będzie miał możliwość ustosunkować się do nich.
  7. Wyrok Sądu Domenowego. Jest on zerojedynkowy. Albo arbiter uzna, że doszło do naruszenia prawa albo nie. Jeżeli odniosłeś sukces, wyrok po nadaniu mu klauzuli wykonalności jest równy orzeczeniu sądu powszechnego.
  8. Informację o wydanym wyroku mającym klauzulę wykonalności zgłaszasz do NASK.

Na jakie prawa powoływać się w walce o domenę?

Większość sporów o domeny internetowe toczy się w oparciu o prawa do znaków towarowych. Można je wywodzić z przepisów darmowych i płatnych. Te pierwsze wynikają z:

  • prawa do firmy, czyli nazwy przedsiębiorstwa (art. 4310 Kodeks Cywilny);
  • prawa do oznaczenia przedsiębiorstwa, prawa do oznaczenia towarów lub usług (art. 5 i art. 10 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji).

Nie wchodząc w szczegóły, o ile komercyjnie używasz danego słowa na rynku to prawo w pewnym minimalnym stopniu chroni Cię, nawet jeżeli nie zastrzegłeś znaku towarowego. Zasięg tej ochrony zależy finalnie od tego jak doniosłą prowadzisz działalność. W przypadku salonu kosmetycznego taka ochrona będzie obejmowała swoim zasięgiem ulicę/osiedle. Co innego duży sklep internetowy.

Powołując się na te prawa przed sądem domenowym będziesz musiał przedstawić wiele dowodów wskazujących na zakres działalności. Pamiętaj przy tym, że dowody się waży, a nie liczy. Jeżeli działasz lokalnie, to możesz nie być w stanie odebrać domeny konkurentowi z drugiego końca kraju.

Prawa do marki po rejestracji znaku towarowego

Sytuacja może wyglądać diametralnie inaczej, jeżeli swoją nazwę, logo bądź domenę zastrzegłeś w Urzędzie Patentowym. Po pierwsze – doprowadzi to do tego, że uzyskasz monopol prawny na terenie całej Polski. Początkowo nie ma nawet znaczenia czy działasz już z tą marką na rynku czy nie. Masz na to 5 lat od daty rejestracji.
Po drugie – postępowanie dowodowe jest bardzo proste. Tak jak przy znaku niezarejestrowanym musisz przedkładać faktury, informacje o reklamie, zasięgu działalności, tak tutaj wszystko ogranicza się do pokazania świadectwa ochronnego.
To często odwraca ciężar dowodowy, bo teraz to konkurent musi wykazać, że posługując się taką domeną nie łamał prawa. Czyli, że jego sytuacja mieści się np. w jednym z wyjątków od zasady, że tylko właściciel znaku towarowego może się nim posługiwać.

Wymyśliłem nazwę firmy, więc mam do niej prawa autorskie.

To teoria. W praktyce szalenie trudno przekonać do tego sąd. Dlaczego? Ponieważ prawo autorskie chroni utwory. A nie wszystko co wymyślimy, mieści się w ustawowej definicji utworu. Kluczowe pytanie dotyczy tego, czy dana nazwa firmy ma indywidualny charakter. Czyli – czy jest na tyle oryginalna, że można w niej dostrzec piętno twórcy (swoisty odcisk palca).

Problemem jest nawet nie to, czy wymyśliłeś dostatecznie oryginalną nazwę. Kontrowersje budzi w ogóle to, czy pojedyncze słowo jest chronione przez prawo autorskie. Gdyby uznać, że tak, to przecież są słowa krótkie (2-3 literowe) i dłuższe. Jeżeli ktoś ma prawa autorskie do nazwy AB, to pewnie byłby w stanie pozwać każdego, kto używa słowa ABC.

Jak widzisz, to doprowadzałaby do absurdów prawnych i nadmiernie blokowało rynek. Co prawda to samo w kontekście zarejestrowanych znaków towarowych jest możliwe, ale tylko w wąskim zakresie. Ten monopol prawny obejmuje towary i usługi wskazane w zgłoszeniu. Czyli właściciel sklepu z zabawkami o nazwie „AB” nie będzie w stanie zabronić używania nazwy „AB” ani „ABC” restauracji. Mamy tu zdrowy kompromis pomiędzy interesami jednostki a reszty uczestników rynku.

Prawa autorskie do domeny w praktyce sądów

Wracając jednak do kwestii praw autorskich do nazwy firmy. Sądy nie wykluczają, że w wyjątkowych przypadkach pojedyncze słowo może być utworem. Dotyczy to raczej nazw bardzo, bardzo długich i do tego wyjątkowo wręcz oryginalnych. To się zdarza rzadko, bo firmy wolą wchodzić w określenia proste, krótkie i łatwe do zapamiętania. Prowadzi to do tego, że niemal zawsze nazwa firmy nie będzie chroniona prawami autorskimi.
Potwierdzają to wyroki dotyczące nazw: PolakPotrafi, Papa Dance, Kombii czy Alibabki. Tym samym w Sądzie Domenowym dużo większe szanse na wygraną mamy powołując się na prawa do znaków towarowych. Czy to zarejestrowanych czy niezarejestrowanych.
Na koniec zachęcam Cię jeszcze do przeczytania artykułu:

Spór przed Sądem Domenowym – podsumowanie

Niewątpliwie działalność Sądu Domenowego przy PIIT pokazała, że jest to potrzebny organ do rozstrzygania sporów o domeny internetowe. Choć może on orzekać tylko w ograniczonym zakresie (nie można formułować roszczeń np. odszkodowawczych) to cieszy się dużą popularnością wśród przedsiębiorców.

W praktyce powodom najczęściej zależy jedynie na przejęciu domeny i zablokowanie tym samym nieuczciwej konkurencji. Szybkość procedury i jej odformalizowanie właśnie na to pozwala. To staje się często właśnie taktyką procesową. Jeżeli powstał sklep internetowy o podobnej nazwie, to przejmując domenę odcinamy go od źródła dochodów. To sprawia, że już po rozpoczęciu sporu możemy konkurenta skłonić do zawarcia ugody.

Działalność tego sądu pokazuje, że szczególnie ostrożne powinny być osoby, które zawodowo handlują domenami. W określonych przypadkach mogą być oskarżone o piractwo domenowe. To, że dana domena jest wolna nie oznacza automatycznie, że jej rejestracja będzie legalna. Wszystko zależy oczywiście od okoliczności danej sprawy.

Udostępnij artykuł

Wypełnij formularz, aby otrzymać Domenowy Niezbędnik

* Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie Ci informacji o nowościach, promocjach, produktach i usługach firmy Domeny.tv. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności.

Jedna myśl nt. „Jak wygląda spór przed sądem domenowym?

  1. Pingback: Jak przejąć domenę internetową? Poradnik przejmowania domen

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.